Kategorie
Codzienność. Śmiesznawe śmiesznostki. Czyli pokręcona codzienność i nie tylko.

Ktoś mnie odwiedził! Czyli nagranie z mikrofonów binauralnych.

Kategorie
Różniaste utworki. :)

Hymne a lamour edith piaf, w wykonaniu Mimi!

Kategorie
Śmiesznawe śmiesznostki. Czyli pokręcona codzienność i nie tylko.

Jak Paulinuxx została moją mamą, czyli o świętach słów kilka.

Witajcie. Święta, święta i po świętach. Więc dziś troszkę o tym, jak ja je spędziłam, a także troszkę o poświątecznej rzeczywistości. Jak powszechnie wiadomo wszelkie świętowanie zaczyna się od wigilii. A wcześniej są przygotowania. U nas wielkie przygotowania zaczęły się w niedzielę. Mama z Myszką przyjechały po mnie do babci, po czym pojechałyśmy razem robić świąteczne pierniczki. Nie byłam do nich z początku przekonana, ale wyszły bardzo smaczne. 🙂 W niedzielę, zdążyłyśmy zrobić również ciasto – kokosankę, oraz sałatkę śledziową. 🙂 Wieczorem, kiedy już wyrobiłyśmy się ze wszystkim, co było zaplanowane, wybrałyśmy się na spacerek z pieskami Kini, nawet powstało z tego nagranko, na którym mało słychać, ale zawsze coś, jeśli będziecie chcieli, to zgram i wstawię.
W poniedziałek, od rana, szykowałyśmy się do wigilijnej wieczerzy, a także robiłyśmy sałatkę z selerem. 🙂 Rano było troszkę niesympatycznie, bo dowiedziałam się, że paru osób z rodziny nie będzie i to mi trochę zepsuło dzień, z resztą nie tylko mi, ale cóż. Takie życie. Na wigilię, pojechałyśmy do prababci. Prababcia poprosiła, żebyśmy przywiozły jej lampki na choinkę. Weszłyśmy do babci, i stwierdziłyśmy, że choinka jest za mała na lampki, więc po prostu powiesiłyśmy je na sobie. I zastanawiałyśmy się, czy nie zrobić sobie fotki na fejsa. Ale babcia stwierdziła, że telefonu do ręki nie weźmie, bo to jest diabelstwo i w ogóle. Po kolacji i wspólnym kolędowaniu, zadzwoniła do mnie Kinia, która szła sobie do nas piechotką i stwierdziła, że nie chcę iść sama po ciemku i, że chcę pogadać. No problem! 🙂 Kiedy Kinia przyszła, poszłyśmy oglądać szopkę, ale niestety okazało się, że otwierają ją dopiero o północy. 🙁 Kiedy wróciłyśmy do domu, zaczęłyśmy przygotowywać ciasto czekoladowe. Kiedy zaczęłam miksować, odezwał się mój telefon. To Muzyczna Jutrzenka, stwierdziła, że się odezwie. Bardzo ucieszyłam się, że mogłyśmy porozmawiać. 🙂
Pierwszy dzień świąt spędziłam w domu. Rano zrobiłyśmy z mamą uszka oraz ciasto gruszkowe. A wieczorkiem mieliśmy gości i Wydarzyła się śmieszna sytuacja, mianowicie ja siedziałam w domu, i miałam zadanie, aby otworzyć gościom. No i co? W pewnym momencie, zadzwoniła do mnie Kinia i spytała gdzie jestem. Jak to gdzie? W domu oczywiście! Okazało się, że Kinia dzwoniła, pukała i w ogóle, ale ja jej nie otworzyłam,. Jak ja to zrobiłam? Szczerze mówiąc nie mam pojęcia, po prostu nie usłyszałam. W drugi dzień świąt rano, odwiedziłyśmy prababcię, a wieczorem udałyśmy się do Kini, która miała urodziny. Było bardzo sympatycznie! Siedzieliśmy z jej braćmi, chłopakiem, oraz moją mamą no i oczywiście solenizantką i bardzo dużo się wygłupialiśmy, a potem wyszliśmy na spacer z Kini czworonogami.
Następnego dnia, czyli w czwartek cały dzień siedziałam w domu. ZNowu! Nie? Wieczorkiem przyszli do nas przyjaciółka mamy, która przyjechała z Irlandii oraz jej syn. W piątek wieczorem,w towarzystwie Kini wybrałam się do Oli, która mieszka we Włoszech. Przyjechała do dziadków na święta i miałyśmy okazję się spotkać. Kiedy byłyśmy małe, bardzo się przyjaźniłyśmy, a w piątek sporo wspominałyśmy. I zdarzyła się pewna śmieszna sytuacja, Ola zawołała babcię aby o coś ją poprosić, po czym zapytała nas wszystkich. A jaki jest dzień w środę? Uśmiałyśmy się nie źle, w sumie nadal nie wiem, o co chciała w rzeczywistości zapytać. W sobotę odwiedziły mnie Ola i Kinia, Ola nawet została na noc. Było bardzo sympatycznie, przez większość czasu wszystkie siedziałyśmy w telefonach, jednocześnie rozmawiając ze sobą. W niedzielę pojechałam do babci. Siedząc u babci, zgadałam się z użytkowniczką Eltena o nicku Paulinux.
Chwilkę pograłyśmy w Crazy Party, po czym wzięłyśmy się za ogarnianie emaila. Jeśli chcecie zobaczyć, co przechodziłyśmy z gmailem poprzednim razem, zajrzyjcie na bloga Pauliny, do wpisu o nazwie Wszystko i nic. Tym razem zeszło nam krócej, ale było równie śmiesznie. Pojawiło nam się pole do wpisania daty urodzenia. Niestety wpisałam, że jestem niepełnoletnia i pokazało się, podaj adres lub numer rodzica. No i co zrobiłyśmy. Linusiowa stwierdziła, że poda swój. Ubaw miałyśmy nie zły. Paulinie pokazało się, że może utworzyć kąta dla innych swoich dzieci, oraz nimi zarządzać. Także było śmiesznie. Po czym okazało się, że konto i tak się poprawnie nie założyło.
Wieczorkiem zebrałyśmy się z Klaudią-Irnis oraz Paulą i grałyśmy sobie w Cp w tryb walki, oraz wspólną. Uśmiałyśmy się co nie miara! Najśmieszniejszym momentem, był moment, w którym dziewczyny pokonały mnie. Automatycznie, pokazało się, że one też są pokonane, pomimo to, że miały jeszcze sporo punktów życia. W poniedziałek był wielki dzień, a mianowicie sylwester! Rano wybrałyśmy się na spotkanie z ciocią z Irlandii i jej synem, CI, którzy mają mnie na fb, pewnie wiedzą, że postało fajne zdjęcie z tego spotkania. Wieczorem z mamą Kinią i Kazikiem – jej chłopakiem, wybraliśmy się na Poligon Darcia Japy. A co to takiego? Kiedyś już chyba o tym pisałam, ale najwyżej napiszę jeszcze raz. Poligon Darcia Japy, to warsztaty improwizacji głosowej. Bywa głośno i ciekawie. Najpierw bawiliśmy się w zabawę o nazwie Ząbi. Polegała ona na tym, że wszyscy ludzie dwa razy się przedstawili. Po czym jedna osoba wchodziła do środka i była ząbim, a jej zadaniem było wyłapywanie błędów w powtarzaniu imion. Bo każdy z nas, musiał powtórzyć imiona wszystkich osób po kolei, zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Potem graliśmy w grę bez nazwy, a bynajmniej ja nazwy nie kojarzę. Gra polegała na tym, że jedna osoba pokazywała gest i wydawała dźwięk, a druga naśladowała to, ale z większą siłą. I tak o to, od cichutkiego dźwięku, i skromniutkiego gestu, rozwijało się to do wielkiego machnięcia ręką, czy jakiegoś tam innego gestu i głośnego, konkretnego dźwięku. Potem była przerwa, czas na posilenie się i rozmowy. Do mnie podeszła pewna Pani, o imieniu Sabina, która na warsztaty uczęszcza od nie dawna. Chwilę porozmawiałyśmy, po czym, zaczęliśmy wykonywać typowe ćwiczenia warsztatowe. Czyli np, jedna osoba wymyśla motyw muzyczny, na podaną samogłoskę, a potem druga, stojąca obok, dołącza się ze swoim, i tak po kolei dołączają się wszyscy. Kolejną zabawą było zaśpiewanie, jak minął rok, bez używania słów. A potem były jedne wielkie improwizację, też każdy wymyślał motywy, ale zaczynał chłopak od Bid boxu, bo fajnie nas trzymał w rytmie. Potem znowu była chwila przerwy, po której została włączona muzyka, i wszyscy zaczęliśmy tańczyć. Było bardzo sympatycznie, utwory były bardzo różne. Od Maanamu, przez Majkela Dżeksona, po Despasito. 😀
A potem nastąpiła długo przez wszystkich wyczekiwana północ. My byliśmy w miejscu, w którym mało co było widać. Kiedy wróciliśmy z dworu, wszyscy zajęli się pisaniem sobie życzeń. A potem nastąpiły kalambury, które nasza drużyna wygrała! Ale najlepszy był chłopak Kini. Pokazał coś, stwierdziliśmy, że to karton gips, powiedział, że też, pokazał również pudełko. A jakie było hasło? Pamiątkowe zdjęcie! Siedzieliśmy ze dwadzieścia minut, i płakaliśmy ze śmiechu! 😀 Potem było jeszcze trochę tańczenia, a kiedy nastąpiła czwarta, powoli zaczęliśmy się rozchodzić. Kiedy wróciłyśmy do domu, spędziłyśmy trochę czasu ze szczurkami, a potem poszłyśmy spać. W teorii, bo w praktyce, leżałyśmy i płakałyśmy ze śmiechu. Najpierw Kini spadł telefon za łóżko i nie mogła go znaleźć. A potem Kinia zaczęła pokazywać mi bajki, które oglądała w dzieciństwie. np. "Dobranocny ogród". A potem, rzeczywiście poszłyśmy spać. Kiedy spałyśmy, Kini znowu spadł telefon za łóżko, a kiedy wstała, znów go szukała. W Nowy Rok wieczorkiem, odwiedziliśmy znajomych, którzy mają kota persa – Punia. Jest śliczny, wielka, puchata kulka. 🙂 A teraz siedzę na polskim, i kończę ten wpis, wrzucę go na WOSie, o ile będzie internet. Pozdrawiam was i zachęcam do komentowania!
Ps, na czwartkowym WOsie go nie wrzuciłam, bo szczerze mówiąc zapomniałam, ale wrzucam dziś! 🙂