Kategorie
Codzienność.

Co tam u mnie? Audio!

Kategorie
Śmiesznawe śmiesznostki. Czyli pokręcona codzienność i nie tylko.

Mam nawiedzony telefon, czyli co tam ostatnio u mnie?

Witajcie kochani, co tam ostatnio u mnie? Na to pytanie postaram się odpowiedzieć w tym wpisie. 🙂 Ostrzegam, będzie śmiesznie! W poniedziałek zaczęliśmy EDB. Kiedy weszliśmy do klasy, Pani od EDB spytała : "Kto to wymyślił, żeby w nocy do szkoły przychodzić?". Na lekcji omawialiśmy temat, dotyczący ekstremalnych warunków pogodowych. Następnym przedmiotem była historia, na której pisaliśmy trudny sprawdzian, dotyczący sytuacji Polski i świata po drugiej wojnie światowej. Później mieliśmy dwa polskie, gdzie kontynuowaliśmy omawianie "Kamieni na szaniec". Podczas drugiego polskiego miała miejsce bardzo ciekawa sytuacja. Siedzieliśmy sobie słuchając Pani, kiedy nagle z mojego piórnika rozległo się radosne : "Mama powiedziała, że już nie długo święta!" Przysięgam, że telefonu nie dotknęłam, oczywiście klasa zareagowała brechtem, nauczyciele z resztą zachowali się podobnie. 😀 Na niemieckim mieliśmy temat dotyczący części ciała i zastanawialiśmy się od czego zależy rodzajnik nieokreślony. "Mamy jedną głowę" rzekła Pani, co trzeba odmienić? Głowę proszę Pani. 😀 Nie wiem, na jakiej zasadzie miało by się odbywać odmienianie głowy i nie wiem, czy chodziło o odmienianie zewnętrzne, np farbowanie, czy o to, żeby t głowę odmienić wewnętrznie np. po przez wkuwanie rodzajników z niemieckiego, w każdym razie jestem autorką tego stwierdzenia, mówiącego iż głowę koniecznie trzeba odmienić. 😛
Później w ramach odmieniania głów mieliśmy matmę, na której zaczęliśmy nowy temat i zapełniliśmy miejsce w naszych jakże odmienionych mózgach cechami przystawania czworokątów. 😀
Tym razem, nie zostawałam na okienko i polski, więc siłą rzeczy wam ich nie opiszę.
Po szkolę wybrałyśmy się z mamą do sklepu zoologicznego, w celu zakupienia ogoniastego stworka. Niestety okazało się, że akurat szczurków nie mieli. Po nieudanych zakupach w zoologicznym wybrałyśmy się na spacer, na którym spotkałyśmy dwie sympatyczne osoby, ale od początku. Mama powiedziała mi, że idzie jakiś Pan z laską, po czym dodała, chyba się uczy, bo on idzie, a Pani patrzy. Stwierdziłam, że może to Pani Wanda, czyli Pani, która kiedyś uczyła mnie orientacji, jeśli dobrze pójdzie i dostaniemy dofinansowanie z PZN, to Pani Wanda znów stanie się moim nauczycielem. 🙂 Jak się później okazało, trafiłam! Stanęłyśmy sobie z Panią Wandą i Panem Kamilem i rozmawialiśmy. Tak się złożyło, że o Panu Kamilu, opowiadała mi moja Kinga. 🙂 🙂 Pozdrawiam Panią Wandę i Pana Kamila i zachęcam ich do skomentowania wpisu. 🙂 We wtorek zaczęliśmy polskim, ponieważ wcześniej były egzaminy gimnazjalne. Na Polskim omawialiśmy "Dywizjon 303", a w zasadzie jego fragment. Następnie mieliśmy fizykę, na której przeprowadzałam doświadczenia dotyczące magnetyzmu, których nie zdążyłam zrobić na poprzedniej lekcji. 🙂 Po fizyce nastąpiła chemia, na której poznaliśmy kolejną metodę reakcji otrzymywania soli. Po szkole, razem z mamą i Kingą poszłyśmy do mojej prababci, u której był rodzinny obiad z okazji imienin mamy. Było bardzo sympatycznie. W środę pisałam konkurs z historii : Historyczny Krąg, dotyczący Polski pod zaborami. Arkusz wypełniałam z Panią Anią, która przez całą olimpiadę negatywnie oceniała Króla Augusta Poniatowskiego. Robiła to w bardzo śmieszny sposób, równie śmiesznie opisując mi obrazy zamieszczone na arkuszu. Moim zadaniem było odgadnięcie, kto jest na obrazie. Zadanie na medal dla niewidomego! 😀 No cóż, na konkursach nie ma dostosowań. Po szkole przyszła do mnie Kinia, razem pojechałyśmy do prababci, aby spotkać się z ciocią. Kiedy wyszłyśmy, stałyśmy piętnaście minut na klatce schodowej, i czekałyśmy na mamę, która się zagadała. 😀 W czwartek zaczęliśmy biologią, na której mieliśmy powtórzenie. Polegało ono na tym, że każdy miał zadany jakiś temat, który miał w domu przygotować. Jako, że było dosyć mało osób, a część z nich nie pamiętała o przygotowaniu, Pani osoby, które się nauczyły, nagrodziła szóstkami. Przed religią wymieniliśmy się prezentami. Ja wylosowałam Agatę, której kupiłam zestaw kosmetyków. Mnie wylosowała Magda, od której dostałam puchate nauszniki, pluszowego bałwanka na choinkę oraz słodycze. Następnymi przedmiotami były religia, Wos i wychowawcza, na których nic szczególnego się nie działo. Po szkole wybrałam się z mamą na chór, na próbie było bardzo sympatycznie, mama z okazji imienin rozdawała cukierki, była fajna, mikołajkowa atmosfera. Przygotowywaliśmy się do koncertu w Kozienicach. Po Gospelu, z mamą i Panią Małgosią, która również śpiewa z nami w chórze, poszłyśmy na warsztaty pod tytułem "Uwolnij swój głos". Są to grupowe zajęcia wokalne, na których uczymy się improwizacji. 🙂 Odbywają się z różną częstotliwością. W piątek powinnam zacząć językiem polskim, ale zamiast niego byłam na szkolnym konkursie kolęd i pastorałek, w którym udało mi się zająć pierwsze miejsce. 🙂 Przedmiotem, na który zdążyłam pójść po konkursie był niemiecki. Byłam jedyna z mojej grupy! 😀 Jako, że na niemieckim jest ze mną Pani wspomagająca, to w piątek były dwie Panie na jednego ucznia. Pani od niemieckiego wykorzystała to, że byłam sama i napisała ze mną sprawdzian. Następnym przedmiotem była matma, na której robiliśmy temat, dotyczący przystawania figur. Polecenia były przecudowne. Większość z nich to : za pomocą cyrkla i linijki narysuj. YYY, to chyba nie dla mnie! 😀 Aczkolwiek moją pracą domową, również było zadanie o treści za pomocą cyrkla i linijki, a nawet dwa! 😀 Po matmie mieliśmy angielski. Klasa w zeszłym tygodniu pisała kartkówkę, ja jeszcze nie. Ale Pani chyba o mnie zapomniała. 🙂 Po szkole wybrałam się na próbę zespołu, w związku z czym, muszę wam coś opisać. Dwa tygodnie temu, napisała do mnie Pani, stwierdziła, że chciała by stworzyć zespół integracyjny, a w szkole muzycznej powiedzieli jej, że była niewidoma, grająca, śpiewająca dziewczynka. No cóż. 🙂 Ciekawa jestem, kto tej pani o mnie powiedział, ale raczej się tego nie dowiem. W zespole, jak na razie jestem ja i autystyczny perkusista. Dyryguje nami Pan, uczący perkusji Sebastiana, czyli drugiego członka zespołu. 🙂 W piątek mieliśmy próbkę do sobotniego występu, także wszystko było na szybko. Graliśmy "Cichą noc", oraz "Jakaś światłość". Doświadczenie bardzo fajne. 🙂 Po próbie wybrałyśmy się z mamą na koncert Kari-sal do radomskiego amfiteatru, było bardzo sympatycznie. 🙂 W sobotę rano mieliśmy występ w Arce. Poza mną i Sebastianem, grało z nami również dwóch gitarzystów. Podczas sobotniej próby akustycznej doszliśmy do wniosku, że wykonamy jeszcze kolędę "Pójdźmy wszyscy do stajenki". Gitarzyści oraz perkusista grali, a ja śpiewałam. W zasadzie mogłam również grać, ale jakoś tak wyszło, że w tym utworze, zajęłam się wyłącznie wokalem. 🙂 Po występie były rozdawane paczki, w środku znalazłam pendrajwa, power banka, dwa notesy (bardzo przydatne dla mnie :P), długopisy oraz tabliczkę na imię. Dodatkowo w środku była jeszcze kartka z życzeniami. 🙂 Po koncercie umówiłam się z moją Kinią. Później dołączyli do nas brat Kini, oraz jej mama. Razem wybraliśmy się na rozświetlenie Radomia. Była odpalana świąteczna iluminacja. Podobno bardzo piękna i kolorowa. 🙂 Po obejrzeniu rozświetlania, poszłam do Kini, aby poznać jej świnki morskie, które nie dawno nabyła. Większy ma na imię Julian, ale jest też nazywany Lulianem. A mniejsze, bo jeszcze nie wiadomo jakiej jest płci, na razie ma na imię Grivi. Kinia stwierdziła, że jeśli okaże się samcem, będzie nazywał się Grivin, jeśli samiczką – Grivina. 🙂 🙂 Pozdrawiam i zachęcam do komentowania!